Dlaczego tak uwielbiam Kalifornię?

Jakiś czas temu spełniłam swoje największe (jak do tej pory) marzenie. Odkąd pamiętam marzyłam o tym, aby pojechać do Kalifornii, w której byłam zakochana już tylko ze zdjęć i opowieści innych. Mając 19 lat postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i spełnić swoje marzenie, o którym wspominałam już tu, tu i tu.

Kalifornia jest nie tylko najpiękniejszym stanem w USA, ale również najpiękniejszym miejscem na świecie, jakie dotąd odwiedziłam. Znałam ją z piosenek i filmów i, jak daleko sięgam pamięcią, moim największym pragnieniem było właśnie tam pojechać. Kiedy nastąpił dzień, w którym było mi dane spełnić to marzenie, byłam niezmiernie podekscytowana, przejęta, ale też pełna obaw, ponieważ nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać w tym zupełnie nowym i obcym dla mnie miejscu.

Prawdę mówiąc, lądując na lotnisku w San Diego po raz pierwszy, nie sądziłam, że może tu być AŻ TAK pięknie! Od samego początku to miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Słoneczna pogoda, cudowne plaże, palmy dookoła, uśmiechnięci ludzie i do tego cudowny amerykański akcent – czułam się jak w raju. Mieszkałam w tej krainie szczęśliwości przez prawie dwa lata. Przez ten czas zakochałam się tak mocno, że jestem całkowicie pewna, że ta miłość nigdy nie przeminie 🙂

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam, dlaczego to miejsce jest dla mnie tak wyjątkowe.

W Kalifornii jest wszystko. Plaże, pustynie, góry, ocean – oddalone od siebie o kilka godzin drogi. Jeśli poczujemy ochotę pojeździć zimą na nartach, już w ciągu paru chwil możemy być w górach, gdzie będzie śnieg i mnóstwo stoków narciarskich. Prawda, że fantastycznie?

Pogoda – W Kalifornii nigdy nie pada deszcz – fakt znany chyba każdemu. No cóż… prawie nigdy, a kiedy pada, to też jest pięknie! Aura, w mojej opinii, jest idealna. Nigdy nie jest zimno, nie występują też upały nie do wytrzymania . Jak wspaniale jest nosić letnie sukienki w grudniu!

Plaże – chyba nic nie muszę tu dodawać. Popatrzcie sami:

Ludzie w Kalifornii są naprawdę mili. Nigdzie nie spotkałam tylu życzliwych osób, co tutaj. Ludzie uśmiechają się do siebie, zagadują stojąc w kolejce do kasy i pytają, jak mija nam dzień. Nawet jeśli niektórym wydaje się to sztuczne, dla mnie jest to wyjątkowe. Zdecydowanie wolę tę ‘’sztuczność’’ niż spuszczone, smutne twarze, które mijam niestety często na polskich ulicach. Uważam, że pogoda ma tej kwestii duży wpływ na nastrój.

Pod kalifornijskim niebem spotkałam mnóstwo fantastycznych ludzi z niesamowitymi, porywającymi historiami. Sprawia mi olbrzymią przyjemność słuchanie inspirujących osób, bo… kocham amerykański akcent, szczególnie ten Hollywoodzki. Brzmi oszałamiająco!

AWOKADO! Przed przeprowadzką do Stanów nie przepadałam za tym owocem. Dziś nie wyobrażam sobie bez niego tygodnia! Kalifornijskie awokado jest soczyste, pełne słońca – nie ma drugiego takiego na świecie!

Sushi – Czego nauczyła mnie Kalifornia o sushi? Jeśli nie sushi w Kalifornii, to chociaż z ryb z pobliskiego portu 😉 Tu właśnie jadłam najlepsze sushi na świecie!

Jedzenie w Kalifornii. Jak już wcześniej wspominałam, staram się zdrowo odżywiać i spożywać produkty nieprzetworzone. Ludzie często mówią o tym, jak okropne jest jedzenie w Ameryce, ale kalifornijskie restauracje mogą poszczycić się dobrą opinią. Ich zróżnicowanie oszołamia: wegańskie i wegetariańskie knajpki można spotkać na każdym kroku, a ich menu jest imponujące. Jeśli chodzi o móje ulubione miejsce ze zdrowym jedzeniem to jest to True Food Kitchen, a jeśli fast food to zdecydowanie stawiam na In-N-Out.

Wschody i zachody słońca – najpiękniejsze!

Drogi i autostrady – Uwielbiam prowadzić samochód w Kalifornii. Wielopasmowe autostrady to już dla mnie nic nadzwyczajnego. Na początku strasznie się bałam, ale po kilku dniach stało się to czystą przyjemnością. Komfort jazdy plus zapierające dech w piersiach widoki. Tutaj mogłabym pracować nawet jako kierowca tira.

Ostatnia i najważniejsza rzecz, za którą jestem wdzięczna: właśnie tu poznałam wielu wspaniałych ludzi, których historie zainspirowały mnie do wielu zmian w moim życiu.

Dzięki tej pozytywnej energii otrzymywanej każdego dnia, płynącej z serc Kalifornijczyków, stałam się pewniejsza siebie i silniejsza. Dzisiaj wiem, że mogę osiągnąć wszystko, co tylko sobie wymarzę. Nauczyłam się też, że wychodzenie ze swojej strefy komfortu to fantastyczna rzecz. I na pewno uzależniająca 🙂 To właśnie w Kalifornii spotkałam najwięcej ludzi sukcesu, którzy nie tylko pokazali mi, że wszystko jest możliwe, ale także zmotywowali do działania i walki o swoje marzenia.

Tutaj jest wszystko, o czym marzyłam, a nawet więcej. Kalifornia to bez wątpienia niezwykłe miejsce. Jestem bardzo wdzięczna, że miałam możliwość mieszkać tam przez pewien czas. Nie tylko za to, że mogłam zobaczyć te wszystkie piękne miejsca, ale również za spotkanych ludzi, za wiedzę, którą zdobyłam i wszystkie historie które usłyszałam. Kalifornia jest jedyna w swoim rodzaju. Nie sądzę, że gdziekolwiek indziej znajdę takie miejsc, gdzie będę się tak dobrze czuła. Mimo, że dziś jestem w Europie, cząstka mnie pozostanie już tam na zawsze.

ALE…

Chciałabym wspomnieć tutaj o jednej istotnej rzeczy – lokalizacja nie definiuje Twojego szczęścia. Nie myśl, że niesamowitość jakiegoś miejsca może kiedykolwiek przewyższyć uczucia, które Ci towarzyszą, gdy przebywasz wśród ludzi, którzy Cię znają i kochają. To, co daje spełnienie, to obecność rodziny, przyjaciół i osób, które kochasz. Nawet mając wszystko – fantastyczne życie, pracę, dom, dwa samochody – ale nie masz z kim tego dzielić – nie zaznasz pełni szczęścia. Twój dom jest tam, gdzie jest Twoje serce – pamiętaj o tym 🙂

Tak więc, jeśli zamierzasz odwiedzić Kalifornię na chwilę lub zamieszkać tam dłużej to daję Ci kilka miesięcy, a przejdziesz na bezglutenową, wegańską dietę; zaczniesz ćwiczyć jogę każdego ranka, prowadzić hybrydowe auto i oczywiście stworzysz multimilionowy start up, haha 🙂 Życzę Ci tego! :))
Oh, California….

 

 

 

Napisane przez: Kornelia Wawrzynowicz

Kornelia Wawrzynowicz

Emigrantka od kilku lat, obecnie w Londynie, wcześniej w Kalifornii. Na co dzień jestem doradca zawodowym, studentka oraz blogerka www.misstwentysomething.com. Uwielbiam gotować i jeść, lubię podróżować, praktykuję jogę, na weekend objadam się włoskimi lodami, a poza tym często wychodzę ze swojej strefy komfortu.

















Newsletter
Zapisz się do Newslettera:


 


Polecamy

Jan Kazimierz Siwek
więcej>>>


Jan Kazimierz Siwek
więcej>>>


Jan Kazimierz Siwek
więcej>>>


Polecamy

Ewa Stachniak
więcej>>>


Ewa Stachniak
więcej>>>


Mariusz Parlicki
więcej>>>


Aktualności Konsulatu RP Toronto

Tradycyjne łamanie się opłatkiem, serdeczne życzenia, wspólne rozmowy - na coroczne spotkanie bożona ...

O zmroku w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, w oknie naszego Konsulatu zapłonie świeca przypomi ...

„Apostoł Kazachstanu”, niezwykły Polak i duszpasterz. Podczas wczorajszego wieczoru w Konsulacie w T ...

Józef Piłsudski, architekt niepodległości 1918 roku i jeden z najwybitniejszych mężów stanu w histor ...

Ostatni Prezydent II RP na Uchodźstwie, więzień łagrów, żołnierz 2. Korpusu Polskiego, polityk, dzia ...

Gawęda o śp. Ryszardzie Kaczorowskim ...