„Nie gram dla fajerwerków”- wywiad ze Stanisławem Soyką przed Koncertem w Kanadzie

Stanisław Soyka – wokalista jazzowy, skrzypek, pianista, gitarzysta i kompozytor. Wielki talent, wielki muzyk, wielki autorytet. Wciąż inny, wciąż nowy a jednocześnie rozpoznawalny od pierwszych nut. 

Stanisław Soyka

Z zespołem czy solo wkrótce po wejściu na scenę obejmuje całkowite panowanie nad publicznością.

W jednym z licznych wywiadów artysta powiedział: „Nie gram dla fajerwerków, nie śpiewam by się popisać. Moją ambicją i pragnieniem jest, by mój śpiew, moje pieśni dodawały otuchy, podnosiły na duchu tych, którzy przychodzą mnie słuchać. Chcę by wychodzili z koncertu pogodni i umocnieni”. Zaczął śpiewać kiedy miał 7 lat – udzielając się wraz z ojcem w chórze katedralnym. Następnie ukończył liceum muzyczne w klasie skrzypiec oraz Wydział Kompozycji i Aranżacji Akademii Muzycznej w Katowicach.

Ze Stanisławem Soyką dla Przeglad.ca rozmawia Anna Szymborska

Anna Szymborska – Zaczynał Pan jako dziecko w Chórze Katedralnym. Czy miało to wpływ na Pana obecną karierę artystyczną.

Stanisław Soyka – O tak, dość poważny wpływ dlatego, że miałem unikalną możliwość jako ośmioletni chłopiec śpiewać starą, średniowieczną muzykę. Zaczynając od średniowiecznej poprzez renesans i barok aż do 19 wiecznej muzyki. Ponieważ był to chór katedralny, prowadzony wówczas tradycyjnie od kilkudziesięciu lat . Właśnie mija 100 lat odkąd powstał ten chór w Katedrze Gliwickiej. Jako uczeń w szkole muzycznej grałem na skrzypcach, znałem już nuty, uczyłem się muzyki. Skrzypce to bardzo trudny i wymagający instrument i wtedy to moje granie nie miało wartości muzycznej. Natomiast czytałem nuty więc miałem możliwość pławienia się w pięknej muzyce europejskiej i to było bardzo istotne z punktu widzenia takiego zapoznawania się z ogólną historią muzyki. Była też druga rzecz. Chór jest wspaniałą szkołą śpiewania, samokontroli, to jest coś czego człowiek się nie nauczy inaczej niż przez śpiewanie wspólne.

A.S – Jest Pan wokalistą jazzowym, skrzypkiem, pianistą i kompozytorem. Czy jest Pan również poetą?

Stanisław Soyka – Powiedziałbym, że raczej zdarzało mi się bywać poetą. Jestem dobrym polonistą, kocham język polski i dobrze znam, więc udaje mi się czasami sformułować coś w pobliżu poezji. Ale poetą nie jestem. Nie. Żeby być poetą trzeba poświęcić poezji całe życie.

A.S – Ostatnie kilka lat Pana twórczość zdominowali polscy literaci. Czy są jacyś poeci, którzy mają szczególny wpływ na Pana projekty muzyczne?

Stanisław Soyka – Bardzo szczególny wpływ miała moja praca nad sonetami Szekspira, ponieważ są one zbudowane w pewien zdyscyplinowany sposób formalnie, więc choćby z tego powodu były wymagające. Poza tym, ponieważ był to zbiór powinien być jednorodny, mieć wspólny mianownik a jednocześnie poszczególne sonety powinny się od siebie odróżniać. Była to dla mnie przygoda kompozytorska dużego kalibru. Nie mówiąc już o takiej intelektualnej przygodzie związanej z geniuszem Szekspira. Jestem bardzo często zainspirowany poetami, bo są to ludzie, którzy mówią rzeczy ważne w piękny sposób.

A.S – Jazz, muzyka sakralna, pop, liryka a także muzyka filmowa. Dlaczego takie zróżnicowanie?

Stanisław Soyka – (śmiech) Powiedziałbym tak. Dlatego, że mnie na to stać. Mam instrumentarium i odpowiednie narzędzia do tego. Jestem po prostu w kilku dyscyplinach zawodowcem. Poza tym jest to jest w pewnym sensie poszukiwanie, choćby dlatego żeby się nie nudzić.

A.S – Jak reagują na taki mix twórczy pana fani? Pytam dlatego, że nie każdy kto kocha np. jazz jest katolikiem. Czy w takiej sytuacji publiczność jest wybiórcza?

Stanisław Soyka – Nie prowadzę jakiś badań na ten temat. Natomiast grywam w bardzo różnych miejscach. Owszem moja twórczość sakralna wciąż ma miejsce. Refrenicznie się powtarza, że zwracam się do tekstów pobożnych. Natomiast grywam zarówno w kościołach jak i w teatrach, klubach , galeriach, na wolnym powietrzu i mogę powiedzieć, że sale są cały czas pełne. Nie wiem kto tam przychodzi ponieważ nie sprawdzam ani tożsamości ani światopoglądu ( śmiech). Nie mam pojęcia jaki jest odsetek tych, którzy już nie przyjdą bo się obrazili na to, że śpiewam religijne rzeczy czy też nie przyjdą dlatego, że śpiewam świeckie utwory. Wydaje mi się, że jest to po prostu raczej coś w rodzaju twardego elektoratu a więc mojej publiczności, na którą sobie zapracowałem przez 40 lat na scenie.

A.S – Szukając jak najwięcej informacji o Panu trafiłam na zdanie,, W swojej karierze nie stronił od alkoholu i narkotyków:,,Czy tego typu używki z reguły są przypisane artystom? Jak Pan to skomentuje?

Stanisław Soyka – Chyba tak, są z reguły przypisywane artystom. Rzeczywiście chyba artyści często sięgają po tego typu różne stymulaty, więc być może jest jakaś statystyka, która o tym mówi. Chociaż znałem wielu cywilów, którzy eksperymentowali z różnymi toksynami. To jest tak, że są to historie z jednej strony prywatne i dotyczące higieny (śmiech) niż jakiegoś procederu. Kiedy ja używałem pewnych rzeczy, to nie afiszowałem się z tym nigdy (śmiech). Mogę się przyznać, że miałem tym do czynienia, chociaż nie ze wszystkim. Nigdy nie dotykałem opiatów.

A.S – Słuchając Pana śpiewu czy wypowiedzi można upajać się piękną polszczyzną. To dar? Dbałość o poprawną polszczyznę? Czy może szacunek do języka polskiego?

Stanisław Soyka – To cała droga życiowa, począwszy od domu i szkoły. W szkole miałem szczęście do wspaniałych nauczycieli. Poza tym moja mama bardzo dbała o naszą polszczyznę i zwracała uwagę na to żebyśmy mówili wyraźnie. Jak czegoś nie usłyszała, bo powiedziałem nie wyraźnie czy za szybko, to od razu zbliżała się do mnie i tak przed oczyma (widzę jej usta jak mówi) mówiła: ,,Proszę mów wyraźnie Stasiu,, (śmiech). Później już w licealnym czasie zacząłem sam pisać jakieś wiersze i interesować się polszczyzną. Teraz wydaje mi się, że dopiero w dorosłym życiu zacząłem czytać tak intensywniej nie tylko prozę ale i poezję. W polszczyźnie widzę swoją ojczyznę. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie, Bogu dzięki w dużej mierze bez granic, w każdym razie w naszym tutaj zakątku świata prawdziwą różnice robi język i on jest takim tajemnym kodem dla innych. Jest takim znakiem naszej rodzinności, naszej wspólnoty. Tak. Kocham polszczyznę i mam ją za swoją ojczyznę.

A.S – Przed Janem Pawłem II wykonywał Pan Tryptyk Rzymski . Jak Pan wspomina to wydarzenie?

Stanisław Soyka – Oczywiście, to była chwila podniosła. Wielka uroczystość. Imieniny a także 25 lecie pontyfikatu. I taki trochę niepowszedni przypadek, kiedy kompozytor pisze muzykę do poematu, który właśnie się ukazał. Tryptyk Rzymski się ukazał w lutym 2003 roku a myśmy jesienią byli już z gotowym Tryptykiem w Rzymie. To był dobry zbieg kilku różnych okoliczności. No i chwila niezapomniana, bo Papież nie powiedział mi wiele ale pochylił się jak byłem przy nim i powiedział – brawo. Wtedy już wiedziałem, że nie zdenerwowałem niczym autora i że to moje ujęcie ma sens. Myśmy niedawno zagrali w Krakowie już 120 wykonanie Tryptyku Rzymskiego.

A.S – W Pana zespole są Pana dwaj synowie. Czy To ich własny wybór? Czy może wychował ich Pan na muzyków?

Stanisław Soyka – Oni się wychowywali w domu muzyków więc w naturalny sposób odbierali wszystko co się z tym wiąże i nikt z nas rodziców ich nie nakierowywał. Widząc ich zafascynowanie i takie dążenie do muzyki myśmy po prostu ich wspomagali. Kuba jest świetnym perkusistą i świetnie śpiewa ma także zmysł kompozytorski. Gra u mnie nie dlatego, że jest moim synem ale dlatego, że się nadaje i jest przydatny. Antoni jest naszym reżyserem dźwięku. Skończył Akademię na wydziale reżyserii i dźwięku w Katowicach. Jest inżynierem dźwięku. Pozwala nam to, oferować publiczności zawsze najwyższej klasy dźwięk na koncertach a także jeśli chodzi o nagrania.

A.S – Zdaje się, że jestem źle przygotowana, bo nie wiem czy jest Pan dziadkiem czy dopiero będzie?

Stanisław Soyka – Już jestem dziadkiem! Mam dwoje wnucząt. Ninę 5 letnią i Michasia 6 latka i bardzo ich kocham, chociaż widujemy się bardzo rzadko bo dziadek jest mocno zajęty.

A.S – Pochodzi Pan ze Śląska. A konkretnie z Gliwic. Jak Pan wspomina to miasto?

Stanisław Soyka – W ogóle swoje dzieciństwo wspominam świetnie. Śląsk to specyficzny region. Bardzo tradycyjny i rodzinny. Duże rodziny i dużo śpiewania. Podczas uroczystości rodzinnych po południu u babci na urodzinach się śpiewało. Jest tam atmosfera pewnej przyzwoitości, jakiegoś poczucia humoru na swój temat (śmiech), szacunek do pracy a to ważna rzecz.

A.S – Nad czym obecnie Pan pracuje? Najbliższe plany zawodowe?

Stanisław Soyka – Wyszedł właśnie album „Stanisław Soyka przedstawia Buba Badjie Kuyateh” to jest muzyk z Gambii, mistrz kory. Kora to jest 24 strunowy instrument z zachodniej Afryki. Bardzo trudny. Buba uczył sie na nim grać 12 lat. Gram na skrzypcach, Buba na korze i wydaliśmy album pod tytułem ,, Opowieści Ojos,, – opowieści bez słów. Jest to z muzycznego punktu widzenia taka próba spotkania dwóch bardzo odległych światów. Tu środkowo europejska muzyka a z drugiej strony muzyka zachodniej Afryki. Dało to zaskakujący efekt. No i pracuję nad swoim autorskim albumem.

A.S Jaki nastrój towarzyszy Panu przed koncertem w Kanadzie?

Stanisław Soyka – Raczej nie kieruję się nastrojami. W dniu koncertu jestem dość skupiony. Dla bliźnich jestem obecny tak na pół. To jest taki stan, który nie jest przyjemny, bo potrafi być dotkliwy somatyczny. Jest to pewien rodzaj kumulowania energii i taka intencja żeby dać z siebie wszystko co najlepsze i przekonać publiczność, że warto było przyjść.

A.S – W Mississauga będzie to, koncert wielkopostny. Jakie utwory Pan zaprezentuje?

Stanisław Soyka – Tak jak jesteśmy umówieni. Główny repertuar, to zbiór starych pieśni wielkopostnych. Niektóre śpiewane są do dziś. Są z końca 17 wieku, przepiękne Polskie Pieśni Wielkopostne, ale jesteśmy też przygotowani na zagranie obszerniejszych fragmentów Tryptyku Rzymskiego.

A.S – Co chciałby Pan powiedzieć do Polonii w Kanadzie?

Stanisław Soyka – Fajnego macie premiera. Gratuluję. (śmiech)

A.S – Czego mam Panu życzyć w imieniu redakcji i czytelników Przeglad.ca ?

Stanisław Soyka – Zdrowia i równej ilości startów i lądowań.

A.S – Tego Panu życzę i dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Napisane przez: Anna Szymborska

Anna Szymborska

dziennikarka, autorka cyklu wywiadów:
„Perły na emigracji”,”Cudze chwalicie swego nie znacie”.
Od 2009 roku promuje mało znanych, zdolnych wykonawców muzycznych.
Współorganizatorka imprez artystycznych.




Newsletter
Zapisz się do Newslettera:


 


Polecamy

Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Aktualności Konsulatu RP Toronto

Uprzejmie informujemy, że w środę, 1 maja i w piątek, 3 maja 2019 r. (Święto Pracy i Święto Konstytu ...

Uprzejmie informujemy, że w piątek 19 kwietnia i w poniedziałek 22 kwietnia 2019 r. konsulat będzie ...

Od 6 maja 2019 r. wydłużamy godziny pracy Konsulatu. Począwszy od tego dnia będą mogli Państwo załat ...

W hołdzie Ofiarom Zbrodni Katyńskiej oraz dla uczczenia pamięci ofiar katastrofy lotniczej pod Smole ...

Minister Spraw Zagranicznych ogłasza konkurs na najlepszą publikację obcojęzyczną promującą historię ...

Referat Administracyjno-Finansowy Konsulatu Generalnego w Toronto, informuje o sprzedaży mienia będą ...

Polska Szkoła przy Konsulacie Generalnym RP w Toronto ogłasza zapisy do klasy I- szej na rok szkolny ...