SERCE pęka – wspomnienia o Korze

Poznałam Korę na Famie, w lipcu 1969 roku.Była dziewczyną gitarzysty z zespołu „Anawa” Marka Jackowskiego i zdawali się być nierozłączni. Nikomu wtedy(może nawet samej Oldze) nie przychodziło wtedy do głowy, że będzie kiedyś śpiewała na scenie. Była anonimową pięknością i niezwykłą osobą. Wszyscy zachwycali się nią. Wszyscy. I chyba miała tego świadomość.

 

fot. Andrzej Świetlik

Chyba po 1975 roku Kora z Markiem przenieśli się do Warszawy i zamieszkali przy ulicy Ogrodowej, na terenie dawnego Getta…byłam tam u nich kilka razy z Maćkiem Zembatym. Zapamiętałam dwoje małych dzieci, piękną kobietę w jakichś hinduskich giezłach parzącą cudowną herbatę…śpiewaliśmy Cohena, rozmawialiśmy o sztuce jako ratunku przed rzeczywistością, filozofowaliśmy do nocy. Wtedy już Marek nie grał w Anawie, tylko razem z Tomaszem Hołujem, Milosem Kurtisem i Jackiem Ostaszewskim stworzyli cudowny zespół „Osjan”. Chodziłam na ich koncerty i tam po raz pierwszy zobaczyłam Korę na scenie. Ją i Małgosię Ostaszewską, żonę Jacka (i mamę naszej słynnej Mai!). Obie niezwykłe, w jasnych szatach, na bosaka, były najpiękniejszą scenografią i czasem nuciły coś cichutko. Piękne!

Byłyśmy blisko jeszcze jakiś czas i kiedy przygotowywaliśmy z Mackiem Zembatym program telewizyjny, w którym po raz pierwszy pozwolono nam zaśpiewać Leonarda Cohena „Słynny niebieski prochowiec”( chyba w 1977 roku), próba generalna odbyła się u Kory w domu. Marek Jackowski, Janusz Strobel i Henio Alber grali na gitarach, Maciek i ja śpiewaliśmy, Korze jeszcze to nie przychodziło do głowy…dała mi wtedy swoje hippisowskie giezło i jakąś chustę. Była serdeczna, kochana, dobra, piękna i …cicha… wtedy jeszcze cicha. I jakby nie z tego świata. Potem przez kilka lat nie miałyśmy kontaktu. Ja urodziłam pierwszego syna i długo nie śledziłam tego co dzieje się na scenach. Któregoś dnia spotkałam Korę w gmachu Telewizji. Cała w skórach, w ostrym makijażu, pełna jakiejś nieziemskiej energii…dalej piękna, zjawiskowo zgrabna, ale jakby ktoś inny.
Mówiła, że zakładają z Markiem zespół rockowy i że za chwilę będą najważniejsi i najlepsi w tym kraju. I tak się stało.
Takich pokochały ich miliony.
A ja zostałam wtedy w swoim cichym świecie muzyki poważnej i jazzu, Bacha i Komedy, piosenek przedwojennych, Kabaretu Starszych Panów, Agnieszki, Wojtka i Jonasza, Piwnicy pod Baranami.
Ale zawsze fascynowała mnie jako ZJAWISKO. Zawsze. I była jedną z najpiękniejszych kobiet na świecie. Przytulam do serca Jej najbliższych. Planety szaleją.

Magda Umer

 

*****

Uderzyła mnie dziś ta wiadomość.
Przypomniała już kolejny raz w tym smutnym dla świata Muzyki tygodniu, jak śmierć jest blisko każdej sekundy naszego życia. Jak jest blisko każdego z nas. I jak jest potwornie rzeczywista.
A my ?.. Tracimy tyle czasu na zmagania. Pomijamy ważne chwile w pośpiechu wydarzeń, bo targają nami wyrzuty sumienia, że wciąż robimy za mało. Stresujemy się, że musimy generować czas na odpoczynek na rodzinność na regenerację sił. A przecież ta podróż życia dla Nas w prezencie.
A my nie mamy czasu żyć.

W tym tygodniu odszedł także wspaniale utalentowany, zawsze bezkonfliktowy i zawsze uśmiechnięty Grzesio Grzyb. Perkusista, z którym dzieliliśmy dziesiątki godzin na salach prób i w studio. Którego prace można podziwiać na moim albumie E.K.G

W tym potwornie trudnym czasie przesyłam ogrom siły dla obu Rodzin i najbliższych przyjaciół.
Z całego serca tulę wszystkich pogrążonych w żałobie Fanów. Kora była tak oryginalną i wyrazistą osobowością artystyczną, że właściwie nigdy nie miała na naszym muzycznym podwórku trwałej równolegle z nią konkurencji. W pewnym sensie więc była artystycznie samotna. Przez co pozostaje Jedyna.

I pozostanie nieśmiertelna w sercach całej Polski…

Edyta Górniak

 

*****

Ściemnia się, głodne źrenice
Skradają resztki światła
Ściemnia się, czarny horyzont
Zachodzi na czoło

Ściemnia się, myśli zawodzą
Kulą się ze strachu
Moje serce jest czarne
Jak dłonie palacza

Stoisz tak cicho
Wiem, choć nie patrzę
Odchodzisz, czuję
Ale nie płaczę

Kora nie żyje. Więcej niż przygnębienie.

Łukasz Maciejewski

 

*****

Moi drodzy, dzisiaj dotarła wiadomość o śmierci wspaniałej kobiety, wokalistki, pisarki. Zawsze miałam do niej wielki sentyment bo zaczynałam swoją drogę dziennikarską od jednego z pierwszych wywiadów właśnie z nią. Dodatkowo przeżywam fakt, że odeszła jak moja mama w wyniku cierpienia na ten sam nowotwór. Odeszła prawdziwa ikona. Kobieta niezależna, niepokorna.

Kora odeszłaś tam gdzie i tak wszyscy się spotkamy ale tu zostaniesz na zawsze w naszych sercach.❤❤❤❤❤❤❤

 

Mariola Bojarska-Ferenc

 

 

*****

KORA (1951-2018)
Dla mnie dzisiaj kończy się pewien etap historii polskiej muzyki… Odeszła prawdziwa ikona i legenda. KOBIETA WOLNA, odważna, niepokorna, która wyznaczała trendy. Od zawsze była dla mnie INSPIRACJĄ jak iść przez życie na własnych zasadach.
Odpoczywaj w pokoju.

 

Martyna Wojciechowska

 

*****

R.I.P.

 

Napisane przez: Redakcja

Redakcja

Przeglad.ca
WIADOMOŚCI – CIEKAWOSTKI – KULTURA




Newsletter
Zapisz się do Newslettera:


 


Polecamy

Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Aktualności Konsulatu RP Toronto

Konsulat Generalny RP w Toronto uprzejmie informuje że w dniach 12-13 listopada 2018 r. w godzinach ...

Już 21 października 2018 r. wraz z utalentowanymi młodymi artystami będziemy świętować jedną z najra ...

Zapraszamy na spotkanie z Terry Tegnazian założycielką wydawnictwa Poland WW2 - Aquila Polonica, wyd ...

Kanadyjsko-Polski Instytut Badawczy wraz z Konsulatem Generalnym RP w Toronto, zapraszają na spotkan ...

Uprzejmie informujemy, że w dniu 8 października 2018 r. (Thanksgiving Day) Konsulat Generalny RP w T ...

Rusza VII edycja konkursu historycznego dla młodzieży „Odkrywamy naszą historię” pod patronatem Naro ...

To będzie wielkie święto polskiej literatury. Na tegorocznym największym Festiwalu Literackim w Kana ...