Brudne ręce

Szanowny Czytelniku,

jakiś czas temu odwiedziłem przyjaciół, którzy wynajęli dom nad morzem.

Dom był nowy, trzy sypialnie, nieduża kuchnia, piękny widok z okien. Nie przypominał willi milionera, a mimo to zrobił na mnie wrażenie! Byłem zszokowany, ile w tym domu było łazienek, a konkretnie, ile kranów!

Każda sypialnia miała swoją łazienkę. A w każdej łazience znajdowały się wanna, prysznic, umywalka, bidet, toaleta.

A zatem toaleta w każdej sypialni, plus dodatkowo toaleta ogólnego użytku przy pokoju dziennym.

Dodać do tego należy jeszcze mały basen z chlorowaną wodą na zewnątrz, także z natryskiem, umywalką i toaletą.

Wszystkim wydawało się to normalne. Nikogo nie dziwiło (poza mną).

Myślę jednak, że za kilka pokoleń, historycy studiujący naszą epokę zauważą to prawdziwe szaleństwo na tle higieny.

Nie mówię tu o skutkach ekologicznych zużywania tak wielkich ilości wody (zwłaszcza, że dom znajduje się na obszarze notorycznie zagrożonym suszą).

Pozostając wyłącznie przy tematyce higieny, niepokoją mnie katastrofalne skutki spędzania czasu na myciu, mydleniu oraz odkażaniu samych siebie dla naszego układu odpornościowego i naszych alergii.

Co to znaczy „brudne ręce”?

Proszę, wybacz mi, że ciągle mówię o przeszłości, ale nic na to nie poradzę – to silniejsze ode mnie: kiedy byłem dzieckiem, wiele osób wokół mnie miało brudne ręce.

Kiedy używam tego wyrażenia: „brudne ręce”, mam wrażenie, że dzisiejsi młodzi nie mają pojęcia, co ono może znaczyć.

Dla nich brudne ręce to ręce upaćkane Nutellą albo dżemem. Albo palce w nosie. Wkładamy ręce pod przejrzystą wodę i już są czyste.

Ale w czasach mojego dzieciństwa nie tak wyglądały „brudne ręce”.

Brudne ręce z mojej młodości to był czarny, niemalże wrośnięty w skórę brud, którego nie sposób było domyć. Mydło było bezsilne, nawet Domestos by nic nie zdziałał. Ludzie pracujący rękami bezustannie zanurzali je w ziemi, smarze, oborniku, wykorzystując ręce jako narzędzia do wszystkiego, czego dziś nawet nie potrafimy już sobie wyobrazić. Zwłaszcza paznokcie były otoczone czarną, szczególnie nieustępliwą obwódką.

Dwadzieścia lat temu zdarzyło mi się widzieć takie dłonie podczas podróży do szczególnie oddalonych regionów Azji środkowej.

 

Dziś to ciekawostka. Ale kiedyś większość tak chodziła.

Ludzie praktycznie nigdy nie mieli rąk „czystych”, tzn. nieskazitelnie czystych w dzisiejszym rozumieniu tego słowa w naszym społeczeństwie, w którym tak wiele osób pracuje na komputerze.

Czy widzisz na swoich dłoniach niebieskie żyły? Kiedyś, tylko nieliczni, arystokraci, którzy nie uprawiali ziemi, mieli ręce wystarczająco czyste, by można było te żyły zauważyć. Dlatego właśnie mówiono o nich, że mają „błękitną krew”. Ludziom wydawało się to niezwyczajne!

Ale wszyscy inni… Przykładowo – wspomnijmy plemiona, które malowały ciała… błotem lub gliną.

Aborygeńskie dzieci po popołudniu spędzonym na prawdziwych zabawach na

 

Zbyt wiele higieny powoduje choroby

Niektórzy eksperci uważają, że brak kontaktu z brudem, kurzem, pyłkami i innymi bakteriami tłumaczy rozpowszechnienie alergii.

Niektórzy naukowcy łączą nawet wzrost poziomu chorób przewlekłych, takich jak choroby autoimmunologiczne, depresje, nadaktywność, z brakiem kontaktu z mikroorganizmami naturalnie występującymi w glebie.

Badania naukowe wykazały, że dzieci wychowywane w kontakcie ze zwierzętami domowymi, notorycznymi nosicielami „pasożytów”, mającymi kontakt z mikroorganizmami występującymi w glebie, jak bakterie, grzyby, drożdże, pierwotniaki i insekty, lub z małymi zwierzętami, takimi jak dżdżownice, cieszą się lepszym układem odpornościowym i zdrowszym rozwojem psychologicznym.

Trochę brudu nie zaszkodzi

To, że nie jesteś już w wieku odpowiednim do lepienia babek z piasku, nie oznacza, że nie miałbyś mieć kontaktu z ziemią.

Nadejście wiosny będzie dobrym momentem na przemyślenie, gdzie ulokujesz swój ogródek warzywny na cały rok (jeśli jeszcze nie założyłeś warzywnika).

Uprawa roślin przyniesie Ci także wiele innych korzyści, w tym przyjemność jedzenia – wreszcie i znów – produktów mających smak.

Pozwoli Ci uprawiać własne rośliny lecznicze, a także dostarczy świeże zioła, które poprawią smak przyrządzanych przez Ciebie potraw oraz zapewnią Ci odpowiednią dawkę przeciwutleniaczy i składników odżywczych pochodzenia roślinnego niezbędnych do zachowania zdrowia.

Praca na zewnątrz umożliwi Ci oddychanie świeżym powietrzem i częstsze przebywanie na słońcu. Wyregulujesz swój poziom witaminy D. Poprawi Ci się nie tylko wygląd skóry, ale i samopoczucie. Widok zieleni i błękitnego nieba reguluje poziom serotoniny (hormonu odpowiedzialnego za dobry humor), a Twój rytm biologiczny (cykl snu) dostosuje się do światła dziennego: Twój sen będzie głębszy i skuteczniej regenerujący.

Ponadto, niektórzy tłumaczą, że kontakt z ziemią umożliwi Ci rozładowanie statycznej energii Twojego organizmu, przy jednoczesnym podłączeniu Cię z geofizyczną energią Ziemi.

Występująca w glebie bakteria, która dobrze Ci życzy

W glebie występują mikroorganizmy zwane Mycobacterium vaccae, które także aktywują wytwarzanie serotoniny, co z kolei wpływa korzystnie na libido, pamięć, nastrój, sen i zachowania społeczne.

A kiedy zbierasz swoje własne warzywa, kiedy cieszy Cię napełnianie kosza owocami pracy własnych rąk, Twój mózg zalewa dopamina, jeszcze jeden neuroprzekaźnik odpowiedzialny za wytwarzanie obłoków szczęścia!

Zjawisko to, zwane również instynktem łowieckim, nasz gatunek rozwinął ponad milion lat temu. Znalezienie dojrzałych warzyw i zebranie ich powoduje dopływ dopaminy, który „nagradza” Twój mózg, wywołując uczucie euforii.

To naturalny środek antydepresyjny znajdujący się w zasięgu ręki, w Twoim własnym ogródku!

I nie zapomnij pozwolić skorzystać z tego także Twoim dzieciom i wnukom, jeśli je masz.

Pozwól im się bawić dżdżownicami, ślimakami, gąsienicami, patykami, kamieniami, także razem z psem…. Poproś je o pomoc w posianiu nasion, plewieniu chwastów, podlewaniu.

Pozwól im się pobrudzić, skakać w kałuży, bawić się błotem, a nawet pokłuć się krzakami jeżyn czy malin i poparzyć w pokrzywach. Albo upaść i trochę podrapać kolana i dłonie.

Nie obawiaj się zanadto tężca. Większym i bardziej prawdopodobnym niebezpieczeństwem dla dzieci jest obecnie zachorowanie pod wpływem zbyt dużego narażenia na kontakt z chemicznymi wyziewami środków odkażających, tworzyw sztucznych, farb do wnętrz – im bardziej się je myje, szoruje i odkaża!

 

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

 

 

 

 

Napisane przez: Jean-Marc Dupuis

Jean-Marc Dupuis

Poczta Zdrowia jest polskojęzycznym wydaniem francuskiego newslettera Santé, Nature, Innovation. Dostarcza on najnowszych i w pełni wiarygodnych (potwierdzonych wieloma badaniami naukowymi przeprowadzanymi na całym świecie) informacji o naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom.




Newsletter
Zapisz się do Newslettera:


 


Polecamy

Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Aktualności Konsulatu RP Toronto

RSS Error: A feed could not be found at http://toronto.msz.gov.pl/pl/rss/kgrptorontoaktualnosci.xml. A feed with an invalid mime type may fall victim to this error, or SimplePie was unable to auto-discover it.. Use force_feed() if you are certain this URL is a real feed.