„Jurek” – film dokumentalny o Jerzym Kukuczce na 7th Toronto Polish Film Festival!

Najpierw trochę statystki. Spośród 14 ośmiotysięczników zdobytych w latach 1979–1987 Jerzy Kukuczka na 10 wszedł nowymi drogami. Czterokrotnie robił to zimą, kiedy jest trudniej i bardziej niebezpiecznie. Niekiedy robił to bez maski tlenowej i w pojedynkę. Jego partnerami byli m.in. Wojciech Kurtyka, Artur Hajzer, Krzysztof Wielicki oraz Ryszard Pawłowski – nazwiska, które dla zwykłych zjadaczy chleba mówią niewiele, lecz dla tych, którzy choćby raz wspinali się w górach są legendarne.

Jerzy Kukuczka sam stał się legendą alpinizmu i himalaizmu. Nie mogło być inaczej skoro, jako drugi człowiek na Ziemi, zdobył Koronę Himalajów i Karakorum – wspomniane wszystkie główne szczyty o wysokości ponad 8 tysięcy metrów. Tym pierwszym był jego rywal i zarazem przyjaciel – Reinhold Messner, któremu wszakże zajęło to szesnaście lat i cztery miesiące, podczas gdy Kukuczce niespełna 8 lat. Pomińmy już fakt, że Messner był celebrytą tego sportu i jako taki miał bogatych sponsorów, pieniądze i najlepszy sprzęt, nieporównywalny z tym czym dysponował żyjący w siermiężnych czasach PRL-u Jerzy  Kukuczka. Włoch musiał mieć tego świadomość, bowiem nie krył podziwu dla Polaka i składając mu gratulacje powiedział krótko: „nie jesteś drugi, jesteś wielki”.

jurekSkąd u chłopaka urodzonego na Śląsku wzięła się taka pasja i taki talent do wysokogórskich wspinaczek? Nie sądzę, by był to efekt podobno jego góralskich korzeni, czy tylko fenomenalnej wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Decydujące było tu raczej jego nastawienie do tego sportu. Właśnie sportu, co Kukuczka często podkreślał, w odróżnieniu od Messnera, który na igrzyskach olimpijskich w Calgary odmówił przyjęcia honorowego srebrnego Orderu Olimpijskiego uzasadniając swój gest tym, że uważa alpinizm za twórczość, a nie rywalizację. Kukuczka natomiast taki sam order przyjął, bo – jak mówił – W alpinizmie, jak w szachach, jest miejsce na swego rodzaju twórczość i sportową rywalizację; gdyby jej zabrakło, być może nigdy bym się nie wspinał. Mnie nie wystarczy być tylko w górach – dodał później – nie wystarczy być na wyprawie. Uważam, że jeżeli się podchodzi pod górę, to z jakimś celem, a tym celem jest wejść na tę górę

24 października 1989 roku Jerzy Kukuczka raz jeszcze podjął się owego wyzwania. Tym razem „tą górą” była południowa, dotychczas niezdobyta ściana Lhotse w Nepalu. W końcowym ataku na szczyt towarzyszył mu Ryszard Pawłowski. Kukuczka wspinał się jako pierwszy i tuż przed granią szczytową odpadł. Lina, nie wytrzymując obciążenia, pękła, a wspinacz spadł w dwukilometrową przepaść. Jego ciała nigdy nie odnaleziono.
Dobrze się stało, że po 25 latach od tamtej chwili Paweł Wysoczański, absolwent Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego nakręcił dokument o wspaniałym alpiniście, przy czym jego uwaga skupiała się nie tyle na osiągnięciach i wyczynach Jerzego Kukuczki, bo przecież o tych można wyczytać na wielu stronach internetowych, ile na nim samym. Korzystając z rodzinnych albumów zdjęciowych, filmów kręconych przez bliskich, wreszcie archiwalnych kronik filmowych (także z dzienników telewizyjnych) reżyser tworzy nie tylko bardzo intymny, unikalny portret alpinisty, ale też wiernie odtwarza klimat tamtych czasów, jakże trudnych i jednocześnie barwnych. Ten film to kompilacja osobistych wynurzeń Jerzego Kukuczki o sobie samym, o sporcie który uprawia, rodzinie którą kocha ponad wszystko. Obraz dopełniają komentarze przyjaciół, którzy go doskonale znali, z którymi się razem wspinał, a także żony Cecylii.
Przyznaję, że należę do tych, którzy choć podziwiają to jednocześnie nie bardzo rozumieją heroizm Kukuczki i jemu podobnych. Być może dlatego, że boję się gór i mam potężny lęk wysokości. A może też dlatego, że współczuję tym, których zostawiają za sobą: żony, mężów, synów i córki. Wszak tylko w tym samym 1989 roku zginęło aż pięciu wybitnych polskich wspinaczy. Jeden z przyjaciół Kukuczki mówi o spotkaniu wdów po alpinistach odbytym niedawno w Polsce: przy długim stole niełatwo było o miejsca….

Sam Jerzy Kukuczka w jednym z ostatnich fragmentów filmu, tuż przed feralną wyprawą na Lhotse, zapytany po co właściwie tam jedzie skoro już ma to za sobą odpowiada pytaniem: „jak tak dobrze idzie, to czemu nie próbować?” Tragedia tej ostatniej próby z pewnością nie powstrzyma następnych. I dobrze, bo w końcu bez ludzi pokroju Jerzego Kukuczki czymże naprawdę byłby ten świat?

 

OBEJRZYJMY:

 

Film Pawła Wysoczańskiego ze zdjęciami Jacka Kędzierskiego i muzyką Michała Lorenca, będzie można zobaczyć w trakcie Festiwalu Polskich Filmów w Toronto organizowanych przez Ekran w dniach 11-15 listopada.

 

Janusz Pietrus

 

 

Przeglad_Banner

 

Pokaz filmu „Jurek” odbędzie się w dniu 12 listopada 2015 o godz. 19:00 w Revue Cinema (400 Roncesvalles Ave.). Po projekcji odbędzie się spotkanie z reżyserem filmu Pawłem Wysoczańskim. Bilety do nabycia na stronie www.ekran.ca lub pod numerem tel. 416 255 7266.

 

 

 

 

Napisane przez: Redakcja

Redakcja

Przeglad.ca
WIADOMOŚCI – CIEKAWOSTKI – KULTURA




Newsletter
Zapisz się do Newslettera:


 


Polecamy

Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Aktualności Konsulatu RP Toronto

XX wiek przyniósł światu niewyobrażalne cierpienie i śmierć setek milionów ludzi – zamordowanych w i ...

Życzenia świąteczno-noworoczne od Konsula Generalnego Krzysztofa Grzelczyka i pracowników Konsulatu. ...

Dzięki staraniom Konsulatu Generalnego RP w Toronto, w styczniu 2020 r. w ramach festiwalu DesignTO ...

Konsul Generalny RP, Krzysztof Grzelczyk podczas wizyty w Winnipeg wręczył odznaczenia państwowe prz ...

12 grudnia w Konsulacie Generalnym RP w Toronto odbyło się coroczne spotkanie opłatkowe z Polonią. ...

Konsulat Generalny RP w Toronto wspólnie z London Public Library zapraszają Państwa na projekcję fil ...