Polacy oburzeni norweskim serialem „Walka o byt”

Zaplanowany jako społeczna satyra serial „Walka o byt” uraził mieszkających w Norwegii Polaków. – Jest pewna różnica pomiędzy naśmiewaniem się ze zblazowanej klasy średniej, a żartami z pomieszkiwania w piwnicach – uważają.

Kadr z serialu "Walka o byt".Przedstawione ujęcie wzorowane jest na znanym obrazie Christiana Krohga o tym samym tytule

Kadr z serialu „Walka o byt”.Przedstawione ujęcie wzorowane jest na znanym obrazie Christiana Krohga o tym samym tytule

 

Pół żartem, pół serio?

Polakom z emitowanej od września na antenie publicznej norweskiej telewizji NRK serii „Walka o byt” daleko do roli, w jakiej chcielibyśmy oglądać mieszkających za granicą rodaków. Chcąc zaoszczędzić, pomieszkują w piwnicy, przemycają papierosy, a odległości mierzą długością penisów. Czwórka budowlańców, z którymi główny bohater serialu, Tomek – sympatyczny, ale biedny jak mysz kościelna lingwista – dostaje się do Norwegii, rozwiązuje problem braku opon…kradnąc je z pobliskiego parkingu. I choć scenarzyści serialu podkreślali, że najważniejszemu bohaterowi daleko będzie do stereotypu Polaka-złotej rączki, to nie mający „solidnego zawodu” bohater i tak w końcu zmuszony jest złapać za młotek.

Część mieszkających w Norwegii Polaków nie ukrywa oburzenia, choć w serialu nie brak podobnych dowcipów na temat Norwegów, a cała produkcja miała być satyrą na norweską klasę średnią. Jak choćby tego, gdy po wstępnym badaniu lekarka stawia diagnozę, mówiąc pacjentce „Wygląda na to, że po prostu jest pani gruba”, a ojciec podczas leśnej przebieżki krzyczy do dzieciaków „Pamiętajcie, 70 proc. tętna maksymalnego!”.

– Serial jest słaby, tak jak sam temat opowieści i nie uratuje tego ani „gwiazdorska” obsada, ani 80 mln koron budżetu. Przerysowane postacie po obu stronach barykady – Polskę reprezentują „chłopaki z Kozienic” pokroju Silnorękiego, Bolca, Gruchy, Norwegów typowi Norwegowie z kawałów o Norwegach. Wisienką na torcie jest główny bohater, który w założeniu miał być intelektualistą, a zachowuje się jak imbecyl. Jeśli celem twórców było złamanie stereotypów, to osiągnęli zupełnie odwrotny efekt. Nie sądzę, że Norwegowie będą się zaśmiewać z tego, że Polacy kradną im koła z samochodu, a Polaków nie bawi, że Ci drudzy uczą ich obierać banana – mówi nam mieszkająca w Norwegii Natalia.

– Miałam nadzieję na normalne barwy Polski, na zwyczajnych Polaków. Nie chcę więcej ironii, więcej stereotypów, nawet jeśli próbuje się je ośmieszać. Jestem zmęczona codziennością, która polega na tym, że trzeba na każdym kroku udowadniać, że się nikomu niczego nie ukradło, nie ukradnie, że moje dzieci nie są gorsze od innych, że jeśli jestem lub byłam w ciąży, to nie piłam nawet dla smaku… – napisała Anna na profilu założonym by dzielić się opiniami na temat serialu. – Wydaje mi się, że przeciętny Norweg może się pośmieje na tym serialu z samego siebie, ale o Polakach i tak powie: A nie mówiłem…, że złodzieje, że tacy i siacy – dodała.

Kadr z serialu "Walka o byt"

Kadr z serialu „Walka o byt”

Bowiem zdaniem polskich mieszkańców stereotyp stereotypowi nierówny.

Układy rodzinne a układanie rur

– Oburzenie bierze się stąd, że serial powiela po raz kolejny negatywne stereotypy o polskich imigrantach zarobkowych z dużym kontrastem między poziomem szyderstwa względem różnych grup bohaterów. Stereotyp zblazowanych, zamożnych Norwegów zajętych rozwodami i problemami z dziećmi nie jest tak szkodliwy, jak utrwalany w wyobraźni norweskiego społeczeństwa obraz Polaków – prymitywnych, zapitych i dosłownie walczących o przetrwanie – tłumaczy Newsweek.pl Borys Borowski, dyrektor firmy, która pomaga Polakom w załatwianiu formalności związanych z pracą i pobytem w Norwegii.

Podobnego zdania jest Marta Filaber z portalu MojaNorwegia.pl.

– Autorzy scenariusza podkreślają, że serial jest obrazem klasy średniej zamieszkującej nowobogacką dzielnicę Ulevål Hageby w Oslo, nie obrazem Polaków w Norwegii. Nie sposób jednak nie zauważyć tego, w jakim świetle serial ukazuje Polaków. Polscy bohaterowie serialu żyją na samym dole drabiny społecznej – pomieszkują w piwnicach, izolują się od reszty społeczeństwa, piją, kradną i przemycają. To prawda, że serial pokazuje zarówno Norwegów, jak i Polaków w niezbyt dobrym świetle i jest prześmiewczym wyrazem krytyki społeczeństwa. Nie da się jednak ukryć, że to właśnie stereotyp Polaka, który kradnie i przemyca jest bardziej szkodliwy społecznie niż stereotyp bogatego Norwega, który żyje w wyidealizowanym świecie, a gdy finansowo osiąga wszystko, ogarnia go pustka.

Ludzie z baraków

Polscy mieszkańcy Norwegii mogą ciągle mieć w pamięci mini-dokument „Brakkefoltke”. W czterech odcinkach urodzona w Polsce dziennikarka Hanna Seferowicz opowiedziała historię Polakówmieszkających w barakowym osiedlu na Alnabru w Oslo. Serial bił rekordy oglądalności, a NRK włączał w godzinach jego emisji co trzeci siedzący przed telewizorem Norweg.

Już wtedy pojawiły się zarzuty, że medialny obraz Polaków w Norwegii jest zbyt jednoznaczny i raczej utrwala stereotypy niż próbuje z nimi walczyć. A przez pryzmat zaniedbanego budowlańca

Kadr z serialu "Walka o byt"

Kadr z serialu „Walka o byt”

wynajmującego najtańsze mieszkanie w najgorszej dzielnicy będzie postrzegana większość emigrantów znad Wisły.

– Norweskie gazety były pełne artykułów o Polakach mieszkających po pięciu w jednym pokoju, mieszkańcach takich właśnie przepełnionych domów, w których nie wytrzymała instalacja elektryczna, budowlańcach myjących się w wiadrach z zimną wodą itp. itd. Ale jak widzą Polaka mówiącego po norwesku, to nadal otwierają szeroko oczy. (…) Czy o Szwedach mówi się również, tylko i wyłącznie, jako o kelnerach i partysvensker? (potoczne określenie na imigrantów ze Szwecji, dosłownie „imprezowy Szwed” znany z tego, że ciężko pracuje, ale tak samo mocno imprezuje, przesadzając z alkoholem – przyp. red) Nie – pisał jeden z widzów po emisji serialu.

O sytuację Polaków w Norwegii postanowiliśmy więc zapytać autorkę filmu, Hannę Seferowicz. – NRK jest największą stacją telewizyjną w Norwegii i zdaję sobie sprawę z tego, że trudno jest zadowolić wszystkich widzów. Po emisji serii „Brakkefolket” otrzymałam bardzo wiele pozytywnych głosów, również od środowisk polskich. Swoją serią chciałam przedstawić historie ludzi zwyczajnych, fajnych, którzy wybrali życie w barakach w Norwegii, żeby móc zrealizować swoje marzenia. To są ludzi ambitni i ciężko pracujący. Z mojej perspektywy w żaden sposób nie reprezentują negatywnego stereotypu Polaka. Postacie, które przedstawiłam to ciepli, życzliwi ludzie. Zależało mi na tym, żeby przekazać ich historie w sposób prawdziwy, bez efektów „wygładzających” ten obraz – mówi Newsweek.pl.

A może by tak Polak prawnik?

Według oficjalnych danych norweskiego biura statystycznego na przełomie roku 2012/2013 Polacy byli największą grupą obcokrajowców w Norwegii. Kraj zamieszkiwało aż 77 tys. osób z polskim obywatelstwem. Jednak już według szacunków nieoficjalnych Polaków w Norwegii może być nawet dwa razy więcej. Coraz częściej nie podoba im się, że Polak przedstawiany jest poprzez pryzmat budowlańca albo sprzątaczki. Coraz chętniej widzieliby w telewizji program telewizyjny o Polakach, którym się udało.

– Chcielibyśmy zobaczyć prawdziwe, wielostronne oblicze Polaków w Norwegii i zawsze będziemy o taki przekaz się upominać. Zwłaszcza, że nowe fale emigracji zarobkowej to coraz większy odsetek ludzi o wysokich ambicjach i kwalifikacjach, którzy zajmą wysokie miejsca w hierarchii społecznej w Norwegii – tłumaczy Borys Borowski.

Z tym, że takich obrazów brakuje, nie do końca zgadza się jednak Seferowicz.

– Norweskie media często nadają programy przedstawiające Polaków, którzy reprezentują różne warstwy społeczne (lekarzy, profesorów, piłkarzy i sportowców). Nie zauważyłam, żeby to w jakiś sposób była podstawa do szerokiej debaty. Za każdym razem, gdy postacie przedstawiane w norweskich mediach reprezentują środowiska robotników, słychać negatywne głosy z polskich środowisk. Nie rozumiem, na jakiej podstawie te jednostki uzurpują sobie prawo do bycia lepszymi. Ja uważam, że wszyscy Polacy są tyle samo warci i większość z nich to porządni ludzie – mówi.

OBEJRZYJMY:

Więcej dystansu?

Serial podzielił samych Polaków. Część z nich faktycznie uznaje go za żart i dopasowuje się do pewnej konwencji. Potwierdzają to niektóre opinie na temat serialu zamieszczane w internecie.

„Warto podejść do tego z dystansem. Tym bardziej, że serial ma również ukazywać przywary Norwegów- co nie zawsze może być dla nas czytelne. To mój profilaktyczny apel do hejterów, którzy na pewno i z tego serialu będą starali się zrobić sobie pożywkę” – napisał jeden z widzów na stronie specjalnie stworzonej, by komentować kolejne odcinki serii. „Tylko wyjątkowy przygłup o inteligencji poniżej przeciętnej i zakompleksiony polaczek (nie mylić z Polakami) może czuć się urażany tym komediowy serialem” – pisał użytkownik Hardi, a Anaaasker napisała, że „bardziej bym urażona była gdybym była mieszkanka Ullevål havneby niż jako Polka. MY naprawdę nie potrafimy się z siebie śmiać.”

Spór na temat serialu może jednak szybko i ostatecznie rozwiązać ekonomia. Po zaledwie dwóch częściach „Walka o byt” odnotowała ogromny spadek oglądalności, tracąc co trzeciego widza. W takim tempie szybko może zabraknąć widzów – zarówno Polskich, jak i Norweskich- by dociągnąć zaplanowaną na szesnaście odcinków produkcję do końca.

***

 

Jakub Korus

 

 

 

Napisane przez: Redakcja

Redakcja

Przeglad.ca
WIADOMOŚCI – CIEKAWOSTKI – KULTURA




Newsletter
Zapisz się do Newslettera:


 


Polecamy

Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Aktualności Konsulatu RP Toronto

RSS Error: A feed could not be found at http://toronto.msz.gov.pl/pl/rss/kgrptorontoaktualnosci.xml. A feed with an invalid mime type may fall victim to this error, or SimplePie was unable to auto-discover it.. Use force_feed() if you are certain this URL is a real feed.