Wspomnienie Wigilijne

Noc zapada gwiaździsta, choć bezksiężycowa,
Świat baśniowy dokoła – to czary Iłowa…
Tonę w puchu głębokim, jestem na polanie,
Widzę ślady szerokie, to jechały sanie.
Teraz bezruch… Gdy staję i oddech wstrzymuję,

Wspomnienie Wigilijne

Wspomnienie Wigilijne

Cisza dzwoni mi w uszach? Tego nie pojmuję!
Przede mną biel… Majaczy rząd chałup pod śniegiem.
Czy zdążę na Wigilię? Ruszam prawie biegiem.
Dobiegam zadyszany i ostatni wpadam.
Witam się z rodzicami i za stołem siadam.
Ktoś mówi, patrząc na mnie: – Student, choć spóźniony,
Wart większego prezentu, bo biegł jak szalony.

Ojciec z wielką powagą wygłasza przemowę…
Wszyscy głodni, słuchają – potrawy gotowe –
Ale najpierw się dzieli każdy z każdym opłatkiem…
Uściski i życzenia – słowa miłe, gładkie…
Dziś mocniej się kochamy, bo „Chrystus się rodzi” –
Śpiewamy znowu razem i „nas oswobodzi”…
I myślimy przez chwilę, co znaczą te słowa,
Wiemy przecież „swobodna” nie znaczy „ludowa”.
W mym domu patriotycznym, kto tam był, ten przyzna,
Za słowami kolędy szła myśl, to: Ojczyzna…
Pamiętam jedno puste krzesło w końcu stołu,
Kolorowe opłatki dla krów i dla wołów –
Chociaż tych ostatnich nikt już nie hodował,
Ale dawnej tradycji mój dom wciąż hołdował –
I siano pod obrusem, i potraw dwanaście…
A przy stole zasiadło osób osiemnaście.
Później przyszedł ktoś jeszcze… lecz kto – nie pamiętam:
Anioł? Święty Mikołaj? Może jakaś święta?
A może tylko myśli moje rozbiegane
W pustym krześle widziały postać ukochanej…?

Zaś z potraw wspominam: barszcz czerwony z uszkami,
Krokiety z kapustą nasyconą grzybami,
Uchę i w galarecie karpia wybornego,
Rybę po grecku, również karpia smażonego…
Także sałatki różne, głównie jarzynowe,
Śledzie w occie, w oleju, sałatki śledziowe,
Grzybową, kompot z suszonymi owocami,
Groch z kapustą, mielony mak z miodem z kluskami…
I ciasto drożdżowe, sernik, piernik, ciast mrowie,
Wśród nich zaś królował najwspanialszy: makowiec!
Trunki także były, ale własnej roboty:
Białe wina gronowe i trójniaczek złoty,
Wino z czarnych winogron (lub z porzeczek może?) –
O cudownym smaku, rubinowym kolorze.

Znaczną część salonu zajmowała choinka:
Strojna niby panienka na żniwnych dożynkach,
Świerczek młody, pachnący, ożywiał dom cały –
Na nim bombki i długie cukierki wisiały,
Orzechy i pierniki, i ciasteczka małe,
I rajskie jabłuszka czerwone, dojrzałe,
„Anielskie włosy” i łańcuchy papierowe –
Ułożone w girlandy lśniące, kolorowe.
W lichtarzykach płonące świeczki migotały,
Tworząc nastrój radosny, świąteczny, wspaniały…
A na górze pod czubkiem tkwiła gwiazda wielka –
Prawdziwa dama, swego stroju właścicielka.
Pod choinką prezenty cierpliwie czekały…
Ucztę jedynie śpiewy kolęd przerywały…

A tymczasem mój ojciec zaczął wspominania:
O naszych przodkach i ich wielkich dokonaniach,
O rycerzu Śmiałego – Michale z Bogorii,
Bohaterze doniosłej pod Snowskiem wiktorii;
Maćku, otoczonym wielkopańskim splendorem;
Mateuszu, zwanym koronowskim Hektorem,
Jego stryju, biskupie, wielkim rozpustniku,
Druhu Witolda, polskim księcia zauszniku;
O Pawle, który kościół w Buczku ufundował;
Kasprze, co mu hetman szablę króla darował
Za dzielność, choć był w jeździe najmłodszym husarzem,
Potem stracił majątek i stał się młynarzem;
O swym dziadku gigancie, niezwykłym atlecie…
Mama opowiedziała o dziadku poecie…
Prawie każdy opisał wspomnienia, przygody –
Ja nie miałem wspomnień, byłem wtedy zbyt młody.
Boże Narodzenie było tłem opowieści,
Kto chciał mówić, ten musiał opowieść w tle zmieścić.
Tylko mój ojciec był uprzywilejowany
I rządził za stołem (ale słuchał się mamy)!

Wreszcie wszyscy ruszyli razem po prezenty,
Ciesząc się, że dał im je nasz Mikołaj Święty.
Pełni szczęścia, pogody i wzajemnej miłości –
Gotowi na spotkanie Świąt Wielkiej Radości!
I znów kolędy brzmiały aż do późnej nocy…
Potem wszystko ucichło, bo koło północy
Poszliśmy na Pasterkę… kościół był w Iłowie,
A co było potem, kiedy indziej opowiem…

 

Jan Buczkowski

 

 

Napisane przez: Jan Buczkowski

Jan Buczkowski

Dojrzałe życie poświęciłem przenikającym się mikroświatom techniki i zarządzania, lecz zawsze kochałem wszystko co piękne, co przemawia do wyobraźni i porywa duszę. W pisaniu wierszy znalazłem szansę sięgnięcia do bagażu doświadczeń, w celu podzielenia się z Państwem moimi radościami, smutkami i nadziejami.
O sobie:
„W dzieciństwie śpiewak, w młodości rozwojowy atleta,
W średnim wieku inżynier – menadżer, na starość poeta”.




Newsletter
Zapisz się do Newslettera:


 


Polecamy

Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Izabela Jagosz


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Beata Marciniak


Ewa Stachniak
więcej>>>


Aktualności Konsulatu RP Toronto

XX wiek przyniósł światu niewyobrażalne cierpienie i śmierć setek milionów ludzi – zamordowanych w i ...

Życzenia świąteczno-noworoczne od Konsula Generalnego Krzysztofa Grzelczyka i pracowników Konsulatu. ...

Dzięki staraniom Konsulatu Generalnego RP w Toronto, w styczniu 2020 r. w ramach festiwalu DesignTO ...

Konsul Generalny RP, Krzysztof Grzelczyk podczas wizyty w Winnipeg wręczył odznaczenia państwowe prz ...

12 grudnia w Konsulacie Generalnym RP w Toronto odbyło się coroczne spotkanie opłatkowe z Polonią. ...

Konsulat Generalny RP w Toronto wspólnie z London Public Library zapraszają Państwa na projekcję fil ...